Wybór strony w grach komputerowych

Wybór strony w grach komputerowych

Wybór strony w grach komputerowych

W wielu grach nie mamy wyboru między tym, którą stroną mocy chcemy grać. Zazwyczaj musimy być tymi dobrymi i koniec kropka. Czasem strona nie jest jasno określona, ale widać, że działania naszego bohatera są jednak bardziej pozytywne, niż negatywne. Niektórzy twórcy zdają sobie z tego sprawę i próbują nam to urozmaicić. Efekty potrafią być bardzo różne. Powstały więc gry, w których bohater i tak jest dobry, ale możemy zadecydować o jego charakterze. Było tak choćby w “Mass Effect” w którym mogliśmy być osobą praworządną lub chamem, który jak chce, to uderzy irytującą nas osobę. Mimo wszystko dalej jest to bycie osobą, która ratuje świat, dla tego dziś przyjrzymy się grą, które poszły o krok dalej.

Ze skrajności w skrajność

W pewnym momencie pojawiło się kilka niewielkich gier, które celują w obrót o 180 stopni. Przykładem może być już dość stary “Overlord”. W tym tytule wcielaliśmy się w mrocznego władcę, potężnego i brutalnego mocarza, który wiecznie milczy, acz z oczu i ułożenia ciała widać, że zawsze chętnie by kogoś uszkodził. Ma on do dyspozycji małe stworki, które są gotowe wskoczyć za nim w ogień. Dosłownie! Są oni jednym z zasobów wykorzystywanym w kuźni. W pierwszej części możemy być dobrym, ale w drugiej takiego wyboru już nie ma. Co nie znaczy, że nie ma tam decyzji, możemy wybrać między niszczeniem wszystkiego a niewoleniem mieszkańców miast bez wyrządzania szkód.

Kolejną grą próbującą odwrócić kota ogonem jest “Dungeon Keeper”. W tym przypadku jest to strategia, w której tworzymy podziemną bazę, która musi bronić się przed bohaterami i innymi przedstawicielami złej strony mocy. Jest to jeszcze starsza gra od poprzedniej, ale znalazło się kilku odważnych, by ożywić tę wspaniałą grę. Mowa tu głównie o trzech tytułach: “War for the Overlord” oraz “Dungeons”. Trzeci tytuł odbiega trochę koncepcją, gdyż wcielamy się w niej w złoczyńcę z czasów współczesnych, który tworzy tajną bazę niczym w bajkach dla dzieci, mowa tu o “Evil Genius”.

Gry z pełnym wyborem

Najprzyjemniej jednak jest, gdy mamy wybór między stronami. Niestety, często jest jednak tak, że nie zawsze to wychodzi. Ścieżka złego potrafi być czasem absurdalna lub niedopracowana, a czasem nawet, koniec końców i tak dobra. Całe szczęście są tacy wydawcy, którzy się do tego przyłożyli. Najlepszym przykładem jest “Divinity: Original Sin 2”. Tutaj wyborów mamy naprawdę dużo i to na wielu różnych płaszczyznach. Przykładowo, mimo iż jest to gra w stylu klasycznego RPG z budowaniem drużyny, to możemy przejść całą grę jedną postacią.

Mamy ku temu nawet specjalne momenty w fabule. W pewnym momencie sługa głównego złego zleca nam pozbycia się pozostałych głównych postaci fabularnych. Dostaniemy dzięki temu nawet specjalne wzmocnienie. Żeby nie zdradzać zbyt wiele tym, którzy nie grali, powiem jedynie, iż wyborów zakończenia mamy aż 5. W tym to zdecydowanie złe. Dodatkowo każde z zakończeń ma kilka szczegółów, które różnią się w zależności od tego, jak graliśmy. Więc różnice pojawiają się nawet przy wyborze tych samych zakończeń.

Brak jasnego nakreślenia stron

Jednym z ciekawszych zabiegów stosowanym przez twórców niejasne określenie strony lub okłamanie nas co do tego, komu służymy. Najlepszym i najbardziej znanym przykładem jest “Spec Ops: The Line”. Jesteśmy tam oddziałem specjalnym, który ma dobry cel, ale wielokrotnie okazuje się, że nasze efekty przynoszą totalnie odwrotny efekt. Trochę taki bohater tragiczny z mitów greckich. Innym przykładem, tym razem manipulacji, okazje się być “Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty”. Pod koniec gry, okazuje się, że cały czas byliśmy sterowani przez sztuczną inteligencję, która wmawiała nam, że pokonywane przez nas osoby były złe, podczas gdy były to jedyne osoby, które mogły powstrzymać ją przed zawładnięciem światem. Podobny zabieg zastosowany był w już wymienionej tu grze, “Overlord” gdzie okazało się, że pokonywane przez nas osoby, to nasi dawni przyjaciele, o których zapomnieliśmy przez amnezję pourazową.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.