Google w fetorze walki o własne wartości.

Google w fetorze walki o własne wartości.

Co powodowało prasą, która stale i na bieżąco donosiła o działaniach Google Inc., mających na celu stworzenie własnej wersji telefonu typu smartfon? Czyżby dowolność, dotycząca produkcji tych urządzeń mobilnych była zarezerwowana jedynie dla wybranych?

CHAOS W PRASIE I ZAMIESZANIE ZWIĄZANE Z PLANAMI PRODUKCJI gPHONA.

Trudno tak naprawdę jest rozwikłać w pełni rzetelnie ten problem, ponieważ praca dziennikarzy rzadko kiedy jest związana z czasem koniecznym do dokonywania właściwych przemyśleń i wyciągania wniosków na bieżąco. Relacje i sprawozdania na żywo, mają na celu szybkie przekazywanie informacji i dostępnych prasie doniesień. Informacja ta, z reguły na aspekt tempa doniesień, zdarza się być odczytywana nieprawidłowo, a nawet szkalowana przez większość społeczeństwa, które może liczyć się z dalszym procesem jej oddziaływania. Dla dziennikarzy ta konsekwencja, jest raczej mało osiągalna.

Prasa produkowała się nad rzekomymi domniemaniami, jakoby Google Inc. pracowało nad specyfikacją techniczną swojego rozwiązania Gphona. Każdy krok korporacji, był wyśmiewany w mediach ze względu na preferowany oraz przyjęty przez organizację system pracy wspólnej. Socjalistyczny wymysł oparty o kooperatywność dobrze zgranego zespołu. Wyśmiewanie przyjętych przez firmę zasad zdawało się nie mieć końca, chociaż to ona jako zdaje się ostatnia z branży producentów internetowych, zdawała się hołdować sprawdzonym ideałom tradycji, historii ludzkich dokonań oraz przyznawać z odwagą do błędów nie koniecznie popełnionych przez sama siebie.

WSPÓŁCZESNE DOBIJANIE SYSTEMU WARTOŚCI ORAZ ZJAWISKO BRAKU WINNYCH.

Szkiełko prowadzone pod koordynacją zewnętrznego mikroskopu, przyłożonego do oczek na rajstopach każdym wykonywanym przez Google ruchu, świeciło niczym sztylet przyłożony pod gardło całej globalnej społeczności. Zagrożonej ze względu na Google Inc. Na jej dokonania oraz potępiane przez innych czyny. Google, nawet podjęła działania w zakresie obrony. Co wyszło jej, jak zwykle “chujowo”.

Czy Stefan Żeromski mógł mieć i miał rację, pisząc o tym, że według jego prognoz Ameryka w Polsce się nie sprawdzi i nigdy nie obejmie Wybrzeża Północnego? Współczesne dowody wydają się być mało przekonywujące, a większość ludzi chyba nie potrafi zrozumieć tego, że w takich sprawach, jedynie niektórzy mogą mieć rację. Rację, która wynika z tego, że inni działają zgodnie ze swoim powołaniem oraz specyfikacją dotyczącą ich pracy. Uproszczony język slangu podpowiada, że “trąch trącha” nie zniszczy, a walka musi mieć swój sens zarówno dla przeciwnika jak i tego, kto chce wziąć w niej udział. Czy Google mogły popełnić błąd “olewając” ten mało apetyczny i atrakcyjny dla siebie wątek, śmierdzący komunałami oraz restrykcją zakazów? Raczej nie, ponieważ wartość zawsze pozostanie wartością i raczej nie należy jej mylić z pieniądzem, który pomimo swego blasku, na zawsze pozostanie jedynie monetą, wymyśloną przez Fenicjan w trakcie jakiejś tam popijawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.